Front-Trends 2012: relacja

Front-Trends 2012, największa polska konferencja poświęcona obecnym trendom w świecie front-endu, zakończona! Alex Russell, Lea Verou czy Chris Coyier to tylko niektóre osobistości, które wystąpiły podczas dwóch dni tego wydarzenia. I choć nie będę oryginalny to powiem, że event był świetny ale zdecydowanie za krótki.

Tło konferencji

Na miejsce konferencji wybrano Soho Factory, które może nie było tak wygodne jak fotele w kinie Femina (venue Falsy Valuse 2011), ale przynajmniej tym razem obyło się bez nadgorliwego operatora światła. Fajnym posunięciem było rozstawienie dodatkowych telewizorów, na których wyświetlano slajdy z prezentacji, tak by każdy mógł je śledzić. Szkoda tylko, że nie zostały one dokładniej sprawdzone, bo trafił się jeden taki, który nie dość że miał ucięty ekran z góry i z dołu, słabą ostrość, to jeszcze potrafił sam przejść w stan uśpienia.

Mocnym punktem był na pewno catering: 800 1100 litrów piwa (któż inny jak nie ender pamiętał by tą liczbę :D), dobre śniadanie i smaczny obiad, oraz zawsze dostępna kawa. Dużą popularnością cieszyły się również napoje dostarczane przez ekipę Oyatel, jednak nie potrafię przypomnieć sobie nazwy. Nie obyło się jednak bez problemów, głównie pierwszego dnia. Na początku zabrakło bardziej treściwszych potraw niż makaron, a potem mogłem się jedynie napawać widokiem pustego talerza po cieście.

W przerwach po za kawą, można było rozerwać się przy pain station. Zasady gry, w której notabene można było wygrać rower, były dziecinnie proste. Wystarczyło położyć jedną rękę w wyznaczonym miejscu oraz rozegrać partyjkę w ponga. Zabawa zaczynała się jednak w momencie straty punktu. W zależności od tego na co się trafiło, ręka została podgrzana, potraktowana prądem lub serią uderzeń „cienkiego kabelka” (nazwa by @daniula :)). Przegrywał ten kto pierwszy zdjął dłoń z wyznaczonego miejsca.

Punktem łączącym oba dni był oczywiście beercamp, który sponsorował nclud. Był jakiś koncert, ciastka no i oczywiście znowu dużo alkoholu niskoprocentowego :). Najwięcej frajdy sprawiła jednak wszystkim gra, w której celem było wypicie małej ilości piwa znajdującego się w kubeczku, oraz sprawne obrócenie go o 180 stopni, tak by wylądował do góry dnem (dzięki Radek za poprawienie :)). Po za tym była to świetna okazja do wymiany wrażeń z pierwszego dnia.

Prezentacje

Celowo temat prezentacji zepchnąłem na drugi plan, bo osobiście nie dowiedziałem się z nich za wiele nowych rzeczy. Powiem więcej, części nie potrafię sobie w ogóle przypomnieć. Nie był to jednak słaby punk konferencji, bo z takim nastawieniem jechałem do Warszawy. To właśnie spotkania z innymi ludźmi, wymiana wiedzy, doświadczenia czy nawet rozmowa o niczym są dla mnie powodem dla którego warto wybrać się na konferencję, bo gdzie jak nie na takim evencie spotkasz tylu doświadczonych developerów. Co by jednak nie było, że gdzieś spałem czy coś, wyróżniłem kilka prezentacji.

Jako pierwszy na słowa uznania zasługuje Vitaly Friedman, który przedstawił krok po kroku, jak wprowadzono nową wersję Smashing Magazine, na jakie problemy natrafili i jakich wyborów musieli dokonać. Musze przyznać, że coraz częściej trafiają do mnie prezentacje typu Case-Study, a ta na pewno była jedną z lepszych. Zaraz po nim na scenę wyszedł Chris Coyer, który w bardzo zabawny sposób zdefiniował użytkownika, pokazując przy okazji kilka ciekawych narzędzi. Tą prezentację zapamiętam głównie przez sposób w jaki była prowadzona, czyli zabawne show, do którego Chris zdążył przyzwyczaić, każdego kto widział go wcześniej w akcji.

Po za tymi dwoma speakerami na myśl przychodzi mi jeszcze szalony skok Davida Desandro i ciekawa merytorycznie prezentacja Kylea Simpsona (nie wiem czy dobrze odmieniam imię :/ ). Z drugiego dnia w pamięć zapadły mi dwie prezentacje, Rachel Andrew z tematem „Pushing the boundaries without breaking the web” oraz nasz poznański akcent Bartosz Szopka z tematem „Learning to teach”. Reszta albo nie wniosła nic wielkiego, albo nie pamiętam, albo były jakimś totalnym nieporozumieniem jak występ Alexa Girona.

Podsumowanie

Event oceniam bardzo pozytywnie, i choć organizatorzy nie ustrzegli się kilku wpadek, to należą im się wielkie słowa uznania za wkład jaki włożyli w organizację tego wydarzenia. Niech żałuje każdy kto w tym roku nie zawitał do Warszawy. Po Front-Trends pozostaje teraz czekać na informacje o Falsy Values oraz uruchomienie sprzedaży biletów na onGameStrat, no i oczywiście na FT 2013.